Skarb i … krowy

Pewnego dnia wybrałam się ze Skarbem na przejażdżkę w teren. Otaczały nas pola i stawy, więc w poszukiwaniu nowych dróg zapuściliśmy się w mniej znane nam ścieżki. Wyjechałam na łąkę i rozkoszując się widokami i pogodą bezkarnie deptałam trawę. Okazało się, że łąka kończy się nagle – otoczona jest z 3 stron wodą. Gdy zarządziłam odwrót trasą, którą przyjechałam, nagle mój Skarb zaczął się niepokoić. Zaraz zauważyłam przyczynę zdenerwowania Intruza. Naprzeciwko nas stała krowa i bezmyślnie, acz z pewnym zainteresowaniem – a może zdziwieniem? – przyglądała się nam. Rozejrzałam się więc dalej. Druga krowa, trzecia i kolejna… Kiedy tylko poczuły siłę grupy, odważyły się przyjrzeć z bliska białemu obiektowi stojącemu jak słup soli na środku ICH pastwiska. Ruszyły ku nam. A ja czułam jak w moim ogierze rośnie panika i coraz większa chęć ucieczki. Ale jak uciekać, skoro woda wokół, a krów z sekundy na sekundę przybywa nie wiadomo skąd!

Gdy sytuacja stawała się bez wyjścia, postanowiłam, że ostatnią deską ratunku będzie szarża na te krówska. I z dzikim okrzykiem na ustach, wymachując batem nad swoją i Skarba głową zaatakowałam łaciate stworzenia. Siwy wpierw zbaraniał, jednak szybko odzyskał zimną krew wojownika i nie przejmując się zanadto moimi wyczynami bojowo naparł na krowy. Nasze poczynania lekko speszyły łaciate i dzięki temu, skacząc przez jakieś płoty i rowki, powoli przedzieraliśmy się w obranym kierunku. Na końcu stada napotkałam trzech rowerzystów.
I na moje pytanie:
– Ile tych krów tutaj?
Usłyszałam: –
A ze 120 będzie, Pani.

Podobne wpisy

  • Obyś cudze konie kuł…

    Dwa lata temu dostałam od mojego przyjaciela nietypowy prezent urodzinowy – 4-dniowy kurs podkuwnictwa w Jaszkowie u Pana Antoniego Chłapowskiego. Cóż, pomyślałam wówczas, jadę na urocze wakacje, a przy okazji dowiem się jak kopyto powinno wyglądać, a jak nie – przecież przez 4 dni kuć mnie tam nie nauczą. Zabrałam zatem ładną marynarkę i apaszkę…

  • Ręka na sznurku

    Czy nigdy was to nie zastanawiało, że wasz koń chodząc na lonży na najzwyczajniejszych wypinaczach ma grzecznie ustawioną i spokojna głowę, i w ten sposób chodzi stępem, kłusem i galopem, po drodze robiąc płynne przejścia nie szarpiąc się ( jeżeli tak nie jest to warto nad tym popracować), a gdy na niego wsiadamy to zaczynamy…

  • Kochajmy nasze konie

    Tekst ukazał się na łamach kwartalnika Hodowca i Jeździec, jesień 2010. p.t. „Kochajmy nasze konie” Dzięki współpracy TJN ( Towarzystwo Jeździectwa Naturalnego) i nowopowstałego, o doskonałym zapleczu, ośrodka jeździeckiego pod Krakowem – KJKSzary zostało zorganizowane spotkanie niemieckiego autora znanej na końskim rynku książki „ Gdyby konie mogły krzyczeć…” Gerda Hauschmana z polskimi koniarzami. Autor jest…

  • Galop 123

    Od dawna chodzi za mną tekst o przejściu z galopu do stępa – bo jest to trudne przejście ale też niezwykle przydatne szkoleniowo. Może kilka poniższych rad pomoże Wam wykonywać poprawnie to ćwiczenie, albo łatwiej będzie Wam wprowadzić je jako stały element poprawiający zebranie i przepuszczalność na treningu.Ciut teoriiZwykła zmiana nogi w galopie – czyli…

  • Zatrzymaj mu łopatki…?

    „Witam, Z dużym zainteresowaniem przeczytałam artykuł pt. „Przejechany przez rękę” . Cieszę, się, że nareszcie ktoś w tak przystępny sposób poruszył ten temat. O ile to możliwe, chciałam prosić o radę , co zrobić w przypadku konia, który z jednej strony podczas ruchu jest lekko oparty na wędzidle, a podczas przejść bardzo mocno wpiera się…

  • Drągiem na nudę

    2011-01-20 21:12:12 Nie lubię zimy. I nie tylko z tego powodu, że dużo sympatyczniej jeździ się 6 koni w plus 20 jak w minus 20:-). Nie lubię – bo się nudzę. W lecie można pojechać w teren, pogalopować na wesoło czy na spacer po górkach stepem – zimą – jak uda mi się wkręcić hacele…